Piękny gest kapitana reprezentacji Polski. Spełnił marzenie niepełnosprawnego Franka

Piękny gest kapitana reprezentacji Polski. Spełnił marzenie niepełnosprawnego Franka
Polska Agencja Prasowa / Bartłomiej Zborowski

8 października Piłkarska Reprezentacja Polski rozgrywała ostatni mecz w grupie eliminacyjnej do przyszłorocznych Mistrzostw Świata w Rosji. Przeciwnikiem była Czarnogóra. Po nerwowym i emocjonującym meczu nasi piłkarze wywalczyli trzy punkty, a tym samym upragniony awans na Mundial 2018. Był to dzień szczególny, szczególnie dla małego Franka Trzęsowskiego z Kalisza. Niepełnosprawny chłopiec spełnił swoje wielkie marzenie. Podczas wyjścia piłkarzy na murawę towarzyszył kapitanowi reprezentacji – Robertowi Lewandowskiemu.

Franek od urodzenia boryka się nieuleczalną chorobą genetyczną SMARD1, którą określa się jako przeponowo-rdzeniowy zanik mięśni. Za sprawą choroby porusza się na wózku inwalidzkim, nie może również samodzielnie oddychać. Choroba nie odebrała jednak Frankowi marzeń. A jednym z takowych było spotkanie z kapitanem reprezentacji Polski, jednym z najlepszych obecnie napastników na świecie – Robertem Lewandowskim.

Nie bez zasługi pozostają tutaj rodzice, którzy znacząco przyczynili się do tego spotkania. Napisali list do napastnika Bayernu Monachium, na który zresztą, ku ich zdziwieniu, otrzymali odpowiedź. Franek miał zatem spotkać się ze swoim idolem, choć to nie wszystko.

Polski Związek Piłki Nożnej wpadł na kapitalny pomysł, by chłopiec odwiedził szatnię reprezentantów, z bliska obejrzał ich trening przed spotkaniem z Czarnogórą i co najważniejsze – aby towarzyszył Robertowi Lewandoskiemu podczas wyjścia na murawę. Żeby tego było mało, Robert Lewandowski na chwilę przekazał chłopcu kapitańską opaskę.

Rodzice Franka nie kryli wzruszenia i wdzięczności zarówno samemu Lewandowskiemu, jak również trenerowi Adamowi Nawałce i prezesowi Polskiego Związku Piłki Nożnej – Zbigniewowi Bońkowi. Mama chłopca podkreśliła, że napastnik Bayernu okazał się niezwykle skromnym i sympatycznym człowiekiem, a na spotkanie z Frankiem zgodził się jeszcze zanim dowiedział się o tym, że chłopiec jest niepełnosprawny.

Cóż, wypada mieć nadzieję, że będziemy w przyszłości świadkami wielu podobnych inicjatyw.